Autor |
Wiadomość |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Nie 23:03, 24 Sty 2010 |
 |
- Zatem ruszajmy. - zwrócił się do Burce'a i skierował swoje kroki do samochodu. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|
 |
Danaet
Władca Domeny
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 3085 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Śro 11:20, 27 Sty 2010 |
 |
McDonald's był rzeczywiście ubogi. Poza dwiema ekspedientkami i bogatym zapachem smażonych frytek nie było w nim żywej duszy. Odebrali zamówienie i wrócili do obozu.
Tymczasem w wojskowej stołówce kucharz spojrzał na Jack'a i zaśmiał się. Powiedział coś po czesku i cisnął talerz do kosza. Najwyraźniej nie zamierzał podać jedzenia cywilowi. Jack musiał więc czekać na fastfood z McDonald's. Na szczęście jego towarzysze przyjechali w miarę szybko. Przywieźli jeszcze ciepłe jedzenie i wszyscy wgryźli się w soczyste hamburgery patrząc na zazdrosne twarze wojskowych.
Na nieszczęście Jack'a nawet gdyby chciał nie dowiedział się nic od mundurowych gdyż mało który znał angielski.
W namiocie, który pełnił rolę stołówki pojawił się wreszcie Stasek. Natychmiast przysiadł się do nich i rzekł cicho
- Znalazłem sposób jak dostać się do środka - uniósł brwi aby podkreślić, że nie jest to zbyt legalny sposób - Za wagonami w niedużej chatce jest transformator, który zasila wojskowe reflektory, które oświetlają obóz i wejście do kopalni. Trzeba je tylko na chwilę zgasić a w obozie zapanuje mały chaos. Żołnierze będą zdezorientowani a wtedy ktoś może wejść do środka.
Zamilkł na chwilę i przyglądał sie jedzeniu. Wziął sobie kilka frytek z porcji Bruce'a i mówił dalej z pełną buzią.
- Wiem, że chcecie wejść do środka. Każdy chce. Nie ma tam min. Dziś rano mówiłem z jednym z wojskowych. Smakował mu mój spirytus. Powiedział co nie co. To jak? Wchodzicie w to? - znów poczęstował się frytkami. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Śro 11:35, 27 Sty 2010 |
 |
John milczał zajadając się hamburgerami. Nie wypadało odzywać się z pełnymi ustami więc póki co czekał na reakcję towarzyszy. Odkąd jego towarzysze zaczęli zachowywać się niespokojnie w obecności tego jegomościa on również zaczął w niego wątpić. Nie wydawał mu już się wielkim profesorem jak wcześniej, a zwykłym oszustem... Nigdy naukowiec światowego formatu nie posunął by się do tak haniebnych posunięć, no... chyba, że jest szalony i niespełna rozumu... W każdym bądź razie rozważnie milczał i oczekiwał na dalszy rozwój wydarzeń... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Śro 16:35, 27 Sty 2010 |
 |
Jack ani trochę nie zawiedziony odmową kucharza spojrzał na niego z wysoka i usiadł pod namiotem czekając na kumpli. Przyjechali. Z odległości 5 metrów zdało się poczuć zapach jedzenia z Maca. Odebrał co jego: - Rozliczymy się później - wgryzł się w świeżego cheesa. Dogryzał do tego kurczaczki. Smakowało mu nadzwyczaj dobrze. Wtem pojawił się Stasek ze swoim błyskotliwym pomysłem. Jack z doświadczenia wiedział, że podejrzanemu nie można daj do zrozumienia, że jest podejrzany. Przytakiwał na wszystko co mówił. Gdy skończył wytarł chusteczką usta i zabrał głos: - Który? - spytał o wojskowego wyczekując wskazania Staska - Ile czasu zajmie im ponowne włączenie reflektorów? - pochylił sie konspiracyjnie nad stołem. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Śro 21:31, 27 Sty 2010 |
 |
Bruce ledwo dał radę zabrać jedzenie z McDonalda. Aż dwie paczki musiały pomieścić 10 cheesburgerów Jacka. Idąc ku Jackowi omal nie wysypał zawartości paczek. Jednak gdy postawił je na stole od razu wzięli się za jedzenie. Po chwili zjawił się Stasek. Jego pomysł wydawał mu się bardzo ciekawy, wręcz szalony i godny rozważenia. -Świetny pomysł! - rzekł po chwili namysłu. -No właśnie, ile zajmuje ponowne uruchomienie reflektorów? - spytał po Jacku zaciekawiony i mocno podniecony. Brucowi wydawało się, jakby tożsamość Staska została zrzucona na drugi plan.... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Danaet
Władca Domeny
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 3085 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Pią 12:14, 29 Sty 2010 |
 |
Stasek zignorował pytanie Jacka. Patrzył na nich trochę nieobecnym wzrokiem.
- A skąd ja mam wiedzieć ile trwać będzie ten blackout. To zależy jak szybko się zorientują gdzie mają usterkę. - z uśmiechem podniósł mały klucz na okrągłym breloku - Ja wiem tylko, że mam klucz do ichnich generatorów. Stara chatka nie jest pilnowana ale za to zamknęli ja na mocną kłódkę. To jak wchodzicie w to?
Stasek nadal mówił do nich z dziwnym akcentem. Wynikało z tego, że na pewno jest Czechem, ale czy geologiem? A może po prostu czescy naukowcy mieli taki sposób bycia? |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Pią 17:54, 29 Sty 2010 |
 |
Bruce wpadł w chwilę zastanowienia. Taki wypad, w dodatku z kryminalistą wymaga rozważenia, a więc Bruce nie zawahał się powiedzieć: -Czy możemy zastanowić się we trójkę? Musimy ze sobą po prostu porozmawiać. Pracujemy razem, w trójkę, więc sprawa wymaga omówienia. - po tych słowach chwycił ostatniego hamburgera z McDonalda i cały czas spoglądał na Staska. Miał nadzieję, że w trójkę omówią sprawę. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Pią 20:30, 29 Sty 2010 |
 |
Jack miał Staska za troszeczkę chorego. Przeżuwał spokojnie każdy kęs. Słuchał wszystkiego co ma do powiedzenia Stasek i jego kumple. W końcu rzekł: - Jasne, że wchodzimy w końcu po to tutaj przyjechaliśmy - rzekł z nadzwyczajnym entuzjazmem po czym znów zatopił zęby w soczystej jeszcze bułce hamburgerowej. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Nie 11:46, 31 Sty 2010 |
 |
John jadł w milczeniu. Szwagrowi ufał i traktował go jak brata, bo znali się dość długo. Poza tym jego podejrzenia względem Staska mógł potwierdzić tylko on. Skoro on się zgadza to Newman też chętnie weźmie w tym udział... Może ta niepohamowana żądza przygody wzięła górę nad rozwagą? |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Danaet
Władca Domeny
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 3085 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Nie 18:30, 31 Sty 2010 |
 |
- To się zdecydujcie bo nie będę czekał - w oczach Staska pojawił się dziwny blask. Spojrzał w oczy Jack'a a Dillingerowi wydało się, że on wie. Stasek dobrze wiedział, że Jack jest policjantem i że zdaje sobie sprawę, że Stasek nie jest zwykłym geologiem. Takie rzeczy po prostu przychodziły same. Jack'owi pozostał ten policyjny dryg.
Radosz opuścił wzrok i schował klucz do wewnętrznej kieszeni kurtki.
- Będę u siebie. Jakby coś to spotkamy się o 23 za wagonami. Do tego czasu udawajcie, że zachwyca was każdy kamień w pobliżu kopalni. W końcu przyjechaliście na wykopaliska co?
Gdy tylko Stasek wyszedł zadzwnił telefon Bruce'a. To był naczelny...
- Słuchaj Orbison.... Gdzie ty ...esteś? Ma... coś? Jak to ... będzie bomba, która wy....sie na. na księży... to możesz nie pokazywać się w redakcji. Mów co masz... - Bruce uwielbiał te głupie dowcipy przełożonego.
Sygnał był bardzo słaby. Na pewno deszcz i obsuwająca się ziemia musiały uszkodzić jakiś nadajnik. Głos w słuchawce był urywany. Wątpliwe aby Janczyk usłyszał pełną relację Bruce'a... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Nie 20:00, 31 Sty 2010 |
 |
Bruce nie był do końca przekonany, czy pragnie wejść w grę, i czy w ogóle jest to warte świeczki. Jednak zdał sobie sprawę, że wraz z Jackiem i Johnem jest ich 3, a Stasek jest sam. No chyba, że gdzieś w pobliżu czekają na nich koledzy Staska... Jednak Orbison pragnął utrzymać swoją dobrą reputację, którą budował od samego początku swojej dziennikarskiej kariery. Głód nowych informacji rósł i musiał znaleźć coś nowego. Nagle rozdzwonił się jego telefon. To był Janczyk, którego Bruce ledwo zrozumiał. Sygnał był wyjątkowo słaby dlatego Bruce zakończył rozmowę i zaraz po tym napisał smsa, jako że posiada słaby zasięg i aktualnie pracuje nad sprawą kopalni. Zapewnił swojego przełożonego, że w przeciągu kilku następnych dni poinformuje go o czymś interesującym. Po tym wszystkim rzekł do swoich towarzyszy: - To jak chłopaki, wchodzimy w to? A raczej Ty, Johnie, idziesz z nami? - rzekł ciut szyderczo wiedząc, że John i tak pójdzie wraz z nimi. |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Domin dnia Nie 20:01, 31 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Pon 21:30, 01 Lut 2010 |
 |
- Dobra pany - zwrócił się do obecnych - mamy czas do 23. Warto by się rozejrzeć po terenie póki widno. - to rzekłszy połknął ostatni kęs, wytarł buzię chusteczką i zaniósł swoje jedzenie do baraku. Wrócił po chwili. - To co, chodźcie. Nie będziemy tutaj siedzieć, chłodno się robi. - skierował swe kroki w pobliże wejścia do kopalni. Wiedział, że za blisko też ich nie wpuszczą, jednak chciał zobaczyć jaka jest granica. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Wto 15:53, 02 Lut 2010 |
 |
W niemej odpowiedzi naukowiec skinął głową do Bruce'a. Podobnie jak John udał się do swojego baraku. Stamtąd zabrał potrzebne mu rzeczy. Pochwę noża przypiął pod cholewą swoich czarnych glanów. Wsadził nóż na miejsce i opóźnił nogawkę, która wyglądała jak gdyby nigdy nic. Zadzwonił do żony aby usłyszeć jej głos i dzieci, oraz zapytać o zdrowie wujka Pete. Rozmowa jednak nie trwała długo, gdyż zasięg był słaby. Wrócił do pozostałych.
- Może i warto pokręcić się tu i ówdzie, ale możemy napytać sobie przez to biedy. Jesteśmy tu od niedawna i niewielu wie o naszym pobycie. Gdybyśmy zniknęli w kopalni na dłuższy czas, zapewne co niektórzy zwęszyli by podstęp.... - Widać Newman był nie pewny i miał obawy, lecz wewnętrzne przekonanie do działania i niepohamowana żądza przygód pchała go w wir mających niedługo nastąpić wydarzeń... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Wto 17:53, 02 Lut 2010 |
 |
- Samo pokazanie się pod namiotem wojska o tym przesądził. Już wszyscy wiedzą, że tu jesteśmy, ale to bez znaczenia. Żołnierze mijają baraki tylko przy zmianie warty przy wejściu do kopalni. W nocy się śpi więc zgaszone światła podejrzeń nie wzbudzą. - odpowiedział szwagrowi. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Wto 19:59, 02 Lut 2010 |
 |
-Panowie! Lepiej ustalić plan, a potem działać! Nie możemy być tacy bezmyślni. - rzekł nieco nerwowo Bruce, po czym kontynuował: -Po pierwsze obóz jest bardzo dobrze oświetlony nawet w nocy. Jeżeliby wyłączyć oświetlenie, logicznym faktem jest, że zauważą to strażnicy, którzy stoją uważnie przy wejściu do obozu, wejściu do kopalni oraz w pobliżu namiotu oficera. Choć noktowizory w Czechach są rzadkością, nie twierdziłbym, że co niektórzy nie mają tych urządzeń tutaj. Nie mam na razie żadnego planu, ale wspólnie należałoby taki wymyślić i spróbować przewidzieć zachowania żołnierzy podczas takich sytuacji. - wymienił się swoimi spostrzeżeniami Orbison... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Wto 19:32, 16 Lut 2010 |
 |
- Dobra.. - podjął Jack wyrwany z chwilowego zamyślenia - chodźcie. Sprawdzimy ile mamy od baraków do wejścia kopalni. Musimy sprawdzić ile będziemy mieli czasu gdy zgasną światła - skierował swe kroki najpierw do baraków a później w stronę wejścia do kopalni. Gdy to rzekł zaraz przypomniał mu się film pt. "Prison Break" i kwesta Scoffielda jak planowali ucieczkę z Sony. Jack był wręcz zagorzałym fanem tego serialu, dla niego mógłby być "Modą na sukces" - oczywiście w aspekcie długości. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Wto 20:29, 16 Lut 2010 |
 |
- Dobra myśl - rzekł zamyślony i ruszył za szwagrem - Dobrze byłoby też zbadać inne aspekty. Jak choćby "drogi wszelkiej ewentualności"... - Mówiąc to miał na myśli szczegóły mogące wpaść im w oko, które mogliby wykorzystać do ukrycia, albo innej drogi ucieczki czy czegokolwiek.. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Śro 8:43, 17 Lut 2010 |
 |
Idąc drogą Jackowi coś się przypomniało: - Aha.. niewiadomo czy Stasek chce zasilanie wyłączyć czy uszkodzić. Bo to zasadnicza różnica, przede wszystkim w czasie. - mijali kolejne drzewa - jeżeli uszkodzić to trzeba się dowiedzieć czy mają zapasowy generator i po jakim czasie się włącza. - zamilkł upewniając się czy nikt ich nie słyszy - Trzeba się dowiedzieć czy żołnierze mają noktowizory. - mówił ściszonym głosem - może przed akcją przeprowadzimy próbę aby sprawdzić jak reagują żółnierze ? Na pewno są w jakiś sposób do tego przygotowani. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Śro 13:26, 17 Lut 2010 |
 |
-Mamy wywołać alarm? Co potem im powiemy? Że to przez pomyłkę? Wykopią nas wtedy stąd i nie będziemy mieli tu wstępu. Trzeba zaryzykować. Ktoś musiałby odwrócić uwagę strażników, a inni musieliby zająć się wejściem do kopalni... Może ogłuszymy tych dwóch przy kopalni? |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Samael
Gracz
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 1435 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Leża Wilkołaków... Płeć:
|
Wysłany:
Śro 21:24, 17 Lut 2010 |
 |
- Gdybyśmy ich ogłuszyli wydalibyśmy na siebie wyrok jako atak na funkcjonariusza... poza tym, musielibyśmy być przebrani... mieć zasłonięte twarze, a przede wszystkim podejść ich tak by nas nie zauważyli co zakrawa na niemożliwość. - John był nastawiony do tego sceptycznie... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Śro 22:33, 17 Lut 2010 |
 |
- Spokojnie - ostudził emocje - nie rozumiesz. - zwrócił się do Orbisona - zasilanie może zostać wyłączone "przypadkowo" - zaakcentował ostatnie słowo - jeden wyłącz światło. Reszta kręci sie po obozie analizując reakcje żołnierzy. Musimy to sprawdzić. Nie mamy zakazu po nocy szlędać się po obozie w dostatecznej odległości od wejścia do kopalni. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Czw 14:09, 18 Lut 2010 |
 |
-Słuszna uwaga. Zapomniałem o tym. Nie mamy chyba lepszego pomysłu. - przytaknął. -Chyba tak musimy postąpić no chyba, że mamy lepsze pomysły... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Danaet
Władca Domeny
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 3085 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Pią 7:18, 19 Lut 2010 |
 |
Kręcili się po obozie to tu, to tam dyskretnie, lub mniej obserwując niuanse życia obozowego i jego architekturę. Żołnierze, choć wyglądali na pierwszy rzut oka dość groźnie byli równymi chłopakami. Widać nudziła im się cała ta sprawa z kopalnią i choć z pewnością mieli inne rozkazy to oddawali się lenistwu, grze w karty czy pogaduchami o przysłowiowej "dupie Maryni". Orbison zauważył jednak, że wśród czeskich rozmów często pada temat kopalni. Wówczas ton żołdaków spadał i po wymianie kilku zdań zmieniano temat. Ogólnie naliczyli się trzydziestu pięciu, może czterdziestu wojskowych. Stało osiem namiotów mieszkalnych, jeden oficerski i dwa zaopatrzeniowo-łącznościowe. Do tego dochodziły cztery ciężarówki, dwa jeepy i ich samochód.
Bruce po dwóch, może trzech godzinach <a href="http://kostnica.eu/show.php?nr=43767" title="Internetowa Kostnica"><b>odkrył</b></a>, że oddział wysłany tu został "z marszu". Nie mieli prawie żadnego przygotowania do tej "akcji". Byli na poligonie jakieś czterdzieści kilometrów stąd gdy przyszedł rozkaz. Nie mieli sprzętu a zaplecze logistyczne załatwili wręcz na ostatnią chwilę. Żywność dowieziono im dopiero trzy dni temu a wcześniej stołowali się podobnie jak oni w McDonald's.
Jack i John wzięli na siebie sprawdzenie odległości. Poszli głębiej w las. Zatrzymali się na jego skraju gdy dostrzegli w prześwicie drzew i krzaków dwóch uzbrojonych ludzi. Siedzieli oni sobie przed wejściem do starej kopalni. Granica lasu i kopalnia były oddalone od siebie o jakieś czterdzieści metrów. Według ich obliczeń od wagonów do miejsca w którym stali przeszli około dwustu, może dwustu pięćdziesięciu metrów. Teraz to była pestka, jednak po zmroku mogą nie trafić w to samo miejsce a latarki na pewno zdradziłyby ich pozycje.
Wzrok Johna padł na mrok kopalnianego korytarza. Choć nie różnił się on niczym od innych tego typu znalezisk hipnotyzował go i przyciągał swoim magnetyzmem. Jak zaginiony grobowiec faraonów egipskich. John czuł podniecenie na myśl, że w środku może kryć się coś więcej niż kopalnia. Wspomniał słowa wuja "Jeśli ona się tam znajduje to staniemy panowie przed rozwiązaniem największej zagadki naszych czasów a mówię tu o cywilizacji naszej ery i ery przed Chrystusem". Choć błysnęła w słońcu czerń wojskowego karabinu John wiedział, że dziś wieczorem znajdzie się w kopalni żywy lub nie.
Po krótkim rekonesansie spotkali Staska. Siedział na schodkach swojego wagonu i zajadał się jakąś konserwą. Wydłubywał nożem resztki mięsa i zagryzał je bułką. Przywitał się mówiąc niewyraźne "Cześć" i gdy połknął jedzenie rzekł:
- I co wymyśliliście? Bo ja wpadłem na taki plan. Najpierw przydałoby się sprawdzić ich reakcje na awarię zasilania. Poczyniłem ku temu już pewne kroki - wskazał na zabrudzony ziemią szpadel oparty o wagon - Podkopałem jeden ze słupów podtrzymujący reflektor. Deszcz lał tak obficie, że sami przyznacie ziemia jest niestabilna. Tuż po zmroku gdy światła się zapalą trzeba będzie go przewrócić. Kabel się zerwie i zobaczymy jak szybko to naprawią. Po godzinie lub dwóch zrobimy im blackout stulecia w generatorze. Biedacy znów będą szukać awarii na łączach a to nam da przewagę. Zanim dojdą, że usterka tkwi u źródła my już będziemy w środku - Stasek rzucił pustą puszkę w krzaki a nóż wbił kilka razy w ziemię po czym wyjął wytarł go palcami i schował za pasek.
Jack'owi coraz bardziej nie podobał się ten "geolog". Facet miał bliznę, tatuaż i gadał wcale nie jak jakiś profesorek tylko... najemnik? To słowo bardzo pasowało do Staska. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Mali.
Gracz
Dołączył: 25 Paź 2007
Posty: 493 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Pią 7:58, 19 Lut 2010 |
 |
Pomysł Staska był niezwykle błyskotliwy. Podobał się Jackowi jednak nie dał tego po sobie poznać, aby Stasek nie poczuł się za pewnie, nie ufał mu: - Myślisz, że zerwanie sieci naprawią tak szybko ? W godzinę dwie ? Nie będziemy potrzebować wyłączania generatora, a to znaczy, że pójdziemy w ciemno na dwóch uzbrojonych, wyszkolonych żołnierzy - odsapnął - no nie wiem, nie wiem. - Jack wiedział, że zanim podejmą się tej akcji muszą mieć Staska w garści, żeby im czegoś nie wywinął. To jakiś charakter spod ciemnej gwiazdy. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Domin
Gracz
Dołączył: 01 Sty 2010
Posty: 270 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć:
|
Wysłany:
Sob 8:59, 20 Lut 2010 |
 |
Bruce'a nachodziły różne myśli. Co ten facet właściwie chce? Po co on chce nam pomóc i jaki ma w tym interes? Orbison porównywał go do czarnych charakterów ze sztuki filmowej, którzy w finale wbijają nóż w plecy. Wiedział, że musi do niego zachować odpowiedni dystans, a do jego uwag podchodzić z odległością. -Czy aby na pewno po wyłączeniu generatora dwóch żołnierzy opuściło wejście kopalni? Przecież ich fuchą jest stanie przy niej, od takich spraw jak wyłączony generator jest 30 innych żołnierzy... - zauważył. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|